Wypalenie zawodowe w pracy prawnika

utworzone przez lip 6, 2018Toga bez wroga

Masz dość?

Tak to z reguły jest. Obserwuję to od lat. Zaczęło się ode mnie, później zacząłem to widzieć – jak na dłoni – u prawie wszystkich znajomych.

Nieomal wszyscy mają dość tej roboty – sądy, sprawy, rozprawy, klienci, petenci, kłótnie, spory, wojny, przepychanki, pomyje, złośliwości, nienawiść. Do tego niekończące się maile i telefony. Tak przyrządzone danie serwujesz sobie przez pięć dni w tygodniu, po 8 – 10 godzin dziennie. A najcześciej też wieczorami i w weekendy – bo apelacja, bo uzasadnienie, bo to, bo tamto.

Krótko mówiąc masakra! Trudno – w takiej atmosferze – widzieć wiele pozytywów, cieszyć się życiem, powiedzieć „jestem człowiekiem sukcesu”. Kasa – z reguły – się zgadza, jednak to jedyna rzecz, która się zgadza.   

Ja miałem wiele szczęścia i determinacji, przez co sobie z tym tematem poradziłem. Nie każdy jednak ma tyle „fartu”, natrafi na dobrą okazję do zmiany myślenia, działania i interpretowania rzeczywistości. Tobie się udało, robisz pierwszy krok – czytasz ten post!

Nie sposób funkcjonować w modelu, w którym praca to męczarnia, a po pracy wracasz do domu tylko po to, żeby napić się drinka, obejrzeć serial i iść spać. Czasem jeszcze pokłócić się z partnerem, który za diabła nie potrafi zrozumieć, po co sobie to robisz.

Nie o to przecież, w tej wielkiej karierze prawniczej chodziło, prawda?  

Dlaczego tak jest?

To wszystko „się dzieje” dlatego, że rzeczywistość jest niezgodna z twoimi wyobrażeniami. No, ale to ty jesteś twórcą swoich oczekiwań. Prawda? Z jakiegoś powodu wierzyłaś, wierzyłeś (a może nadal wierzysz), że ten system może doskonale działać, sprawiedliwość zawsze jest górą, a utopie są całkiem możliwe. Do tego być może sądzisz, że zawsze i wszędzie możesz pracować w miłej atmosferze, wśród empatycznych, mądrych, życzliwych i wyrozumiałych ludzi.

To twoje przekonania sprawiły, że w coś wierzysz, a później cierpisz. Bo nie wygląda to wszystko tak, jak miało – w twoim subiektywnym odczuciu – być. Przekonania można zmienić. Jeśli ich nie zmienisz, będziesz żyć w iluzji, Matrixie… i cierpieć. Bo nic nie boli, tak jak wiara w iluzję, przekonanie, że coś jest inne, niż jest w rzeczywistości. 

Co możesz zmienić?

Zmienić możesz wszystko – rodzaj pracy, miejsce pracy, klientów albo … nastawienie. To ty nadajesz znaczenie – zachowaniu klienta, wyrokowi sądu, postawie strony procesu, minie pełnomocnika… Zmiana nastawienia (znaczeń, przekonań) jest najtrudniejsza, jednak daje najlepsze rezultaty. Nie każdy jednak może, czy chce, zmienić myślenie.

Dla niektórych lepsze będzie odnalezienie odpowiedzi na pytanie: co chcę robić jako prawnik, skoro dotychczasowa praca tak bardzo nie służy mnie, mojemu zdrowiu i rodzinie? Mi odpowiedzi dał coaching. 

Przestrzegam – nie daj sobie wmówić, że to co czujesz, to kryzys wieku średniego. Skoro cierpisz, masz dość, to potrzebujesz coś zmienić w pracy lub myśleniu. Otoczenie raczej nie będzie cię rozumieć, bo ludzie z reguły lubią sobie robić krzywdę i nie rozumieją tych, którzy w pewnym momencie mówią „STOP”.

Zmienić możesz naprawdę wszystko. Musisz jednak dokonać takiego wyboru, który doprowadzi cię do oczekiwanego rezultatu. Zmiana pracy z sądu na kancelarię – z reguły – niewiele zmieni. Trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona, ale to i tak będą te same sprawy, ci sami ludzie, identyczne problemy.

Zmiana, aby miała sens, musi być przemyślana i wypływać z twojej głębi. Zaspokajać twoje najskrytsze pragnienia. Przecież z jakiegoś ważnego powodu zostałaś/eś prawnikiem. Czyż nie?

Od czego zacząć?

Zacznij od inwentaryzacji stanu obecnego. Zrozum co się stało, co ci nie służy i z jakich powodów. Odpowiedz sobie na pytanie, czego tak naprawdę pragniesz. Po co zostałem prawnikiem? Jak chciałam się realizować jako kobieta w todze? Gdy poznasz odpowiedzi, zaczniesz rozumieć, że zmiany są konieczne. Bez nich, nadal będziesz się męczyć.  

By lepiej siebie zrozumieć, swoje potrzeby, pragnienia, pasje, musisz uzyskać dostęp do tego, co nieświadome. Temu m.in. służy coaching. O pewnych pragnieniach głośno nie mówimy, mimo że są dla nas dostępne, choć bardzo głęboko ukryte. Możesz nie widzieć i nie słyszeć, tego co oczywiste. 

Wiesz z jakich przyczyn jesteś prawnikiem? Czy cele, które chciałeś realizować faktycznie realizujesz? Ja chciałem być superbohaterem, wojownikiem o sprawiedliwość… To była moja iluzja. Znasz swoją? Wiesz co ta iluzja miała ci dać? Jaki temat, ważną potrzebę, załatwić? 

Czy palić mosty?

Gdy zrozumiesz swój wybór i motywację, nie postępuj pochopnie. Istnieje połączenie pomiędzy tym co masz i tym czego pragniesz. Potrzebujesz je znaleźć. Nic więcej. Przynajmniej na początek. 

Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady jest najprościej. Jednak czy to rozwiąże problem? Być może masz rodzinę, dzieci, kredyt, inne zobowiązania. Musisz żyć i dalej funkcjonować. Utrzymać się. Dokonuj zmian mądrze, rozważnie, małymi krokami. Nie od razu Rzym zbudowano. Nie zostałeś adwokatem, sędzią, prokuratorem, radcą prawnym czy notariuszem w rok. Daj sobie czas. Potrafisz to robić!

Zawsze jest rozwiązanie!

I pamiętaj – zawsze jest rozwiązanie. Niekoniecznie jest nim zmiana pracy, rodziny, miejsca zamieszkania, czy rzucenie wszystkiego. Szukaj połączeń tam, gdzie inni ich nie widzą. Masz twórczy i kreatywny umysł oraz podświadomość, w której kryją się wszystkie odpowiedzi. Szukaj i daj sobie czas.

Możesz będąc prawnikiem zostać blogerem, pisarzem, szkoleniowcem, działaczem w organizacji NGO i dzięki temu zacząć na prawdę się realizować. Tak możesz poczuć, że żyjesz, że praca to twoja pasja.

Możesz też szukać innych dróg, by czuć się dużo lepiej, pomimo różnych (prawdziwych lub nie), trudów pracy zawodowej prawnika. Jedni biegają maratony, inni zajmują się modelarstwem, ktoś jeszcze szyje, komponuje muzykę, rysuje, maluje, uprawia sztuki walki, skacze ze spadochronem…

Gdzieś istnieje sposób, by to co ci nie służy zmienić albo uczynić twoim sprzymierzeńcem. Ja miałem dość spraw rozwodowych, dlatego je zostawiłem. Jednak kapitał wiedzy pozyskanej w tych sprawach wykorzystałem. Piszę książkę o tym, jak się rozwieść po ludzku – poradnik, opowiadanie i książkę prawniczą w jednym. Pokazuję ci – w ten sposób – że można. Ty też możesz. Jednak musisz zacząć szukać, próbować, testować. Coaching może ci w tym pomóc.

Prawa autorskie:
Photo by Aarón Blanco Tejedor on Unsplash https://unsplash.com/photos/VBe9zj-JHBs
Photo by Gabriel Matula on Unsplash https://unsplash.com/photos/VnGac-kUflg
Photo by Pim Chu on Unsplash https://unsplash.com/photos/dWzWo22F0mA
Photo by Lily Banse on Unsplash https://unsplash.com/photos/iNsKPCS-Z5g
Photo by Sydney Sims on Unsplash https://unsplash.com/photos/fZ2hMpHIrbI
Photo by Mubariz Mehdizadeh on Unsplash https://unsplash.com/photos/lHmU-fxZwzM
Photo by Nachelle Nocom on Unsplash https://unsplash.com/photos/51adhgg5KkE

 

o autorze

Adam Sornek

Nazywam się Adam Sornek, jestem certyfikowanym coachem i mentorem pracującym w modelu life&biznes oraz adwokatem nie wykonującym zawodu. Po 18 latach wykonywania pracy prawnika, odwiesiłem togę by zająć się psychologią człowieka we wszystkich jego aspektach. 

Pomagam prawnikom na rozdrożu, którzy przeżywają kryzys związany z wykonywaniem zawodu, czują się wypaleni zawodowo, nie radzą sobie z emocjami lub zmagają się z kryzysem wieku średniego.

Prowadzę superwizję zawodową dla prawników, którzy chcą nauczyć się radzić sobie z codziennymi trudnościami natury psychicznej w wykonywaniu zawodu prawniczego.

Jestem studentem szkolenia psychoterapeutycznego w nurcie psychologii zorientowanej na proces.  

Skontaktuj się ze mną

Zostaw wiadomość lub zadzwoń.

Telefon

tel. +48 794 15 69 61

Email

fundacja (at) ambicje.org
adam (at) sornek.pl

Adres

FUNDACJA AMBICJE.ORG
Kabacki Dukt 1 / 4, 02-798 Warszawa

KRS 0000877751 (Sąd Rejonowy dla Miasta Stołecznego Warszawy
w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy KRS), NIP 9512512759, REGON 387927381

Adam Sornek