OJCZE, TY SKURWYSYNU! KOCHAM CIĘ!

utworzone przez gru 23, 2020Toga bez wroga

Miał sen. A może to nie był sen, tylko wszystko działo się jakby we śnie? Ciągle się zastanawiał, czy to było na prawdę, czy we śnie, a jeśli we śnie, to czy ten sen był prawdziwy, czy nie? Jednak to zastanawianie nie miało już dla niego większego znaczenia, bo czuł, że pewien sen, który wiódł za dnia, każdego dnia, przez prawie 40 lat, skończył się. Definitywnie się skończył.

 

Prawnikiem był od ponad 18 lat. Można powiedzieć, że był pełnoletnim prawnikiem. Jego ojciec marzył o tym, by być adwokatem, choć miał wykształcenie podstawowe. Taki skutek oglądania przez ojca „Orłów temidy”. Nie pamiętał tego pragnienia ojca, nigdy ojciec mu o tym nie wspominał. Wiedział to od siostry. Powiedziała mu dopiero, gdy dostał się na aplikację adwokacką.

 

Ojciec zmarł wcześnie, gdy miał 7 lat. Był pełnym gniewu, złości i niecierpliwości gościem. Awanturował się z matką, również gdy była w ciąży. Nie raz dochodziło do rękoczynów, może niezbyt drastycznych dla dorosłego, ale w oczach dziecka były to chwile pełne grozy, niebezpieczeństwa, obawy o własne życie. Pamiętał te sceny wszystkie dokładnie, przez całe dzieciństwo i całe dorosłe życie. Za wszelką cenę chciał uniknąć bycia jak ojciec – ojciec, który atakuje bezbronną, chorą i bezradną matkę. Chciał być dobrym ojcem, dlatego nigdy nim nie został. Nie miał odwagi. Miał psa i traktował go najlepiej jak potrafił. Często podczas różnych sesji – terapii, hipnozy, coachingu, uzdrawiania – wracał do scen z dzieciństwa, przemocy ojca, kłótni, agresji której się naoglądał jako dziecko. Opowiadał o tym z niesamowitą swobodą, jakby go to już w ogóle nie dotykało.

 

Aż stał się ten moment, w którym przyśnił się wspomniany sen, który nie wiadomo czy był snem, czy jawą. We śnie zobaczył wszystkie drastyczne sceny ze swojego dzieciństwa – wszystkie te kłótnie, szarpaniny, wyrywane włosy, krzyki, wrzaski i krew. W całym śnie czuł energię która mu wówczas towarzyszyła: rozsadzające napięcie, myśli bliskie obłędu, strach, że ojciec może go zabić oraz strach, że mimo że jest dzieckiem może zwariować, dokładnie tak jak bliska obłędu była jego matka. No i jeszcze czuł niekończącą się, bezgraniczną bezbronność i bezradność. Ta mieszanina towarzyszyła mu przez większość życia, a im bardziej odpuszczał, im mniej uciekał, tym bardziej go dopadała. Przeżył to wszystko kolejny raz, jednak w tym śnie – który chyba nie był snem – płakał z głębi serca i głęboko, bardzo głęboko, oddychał. Jak dziecko, które właśnie wydostało się na świat z łona matki. Miał zgodę na wszystkie te emocje, które od najwcześniejszych lat tłumił. Jego ciało – w tym śnie, nie śnie – co jakiś czas dostawało drgawek. Rozładowywało się jakieś napięcie, uwalniała się jakaś energia.

 

W dalszej części snu poczuł że jest płodem w brzuchu swojej matki. Słyszał kłótnię rodziców, agresję ojca, który nie chciał by matka miała drugie dziecko. Jego mama we śnie była bezbronna, bezradna, smutna, zaniepokojona, bez wyjścia z tej sytuacji, bliska obłędu. Ojciec był – jak zawsze w takich chwilach – agresywny, apodyktyczny i niezadowolony. Nie planowali jego narodzin. Matka jednak chciała syna urodzić. Wykluczona dla niej była aborcja i nawet o niej nie pomyślała – była wierząca. Jednak potwornie się bała – bała się jednak wydać na świat syna, który ma żyć w tej mieszance emocji, kłótni, agresji, obłędu. On zaś czuł, że chce i musi się urodzić. Pragnął przyjść na ten świat, bez względu na te wszystkie okoliczności. Tak wielka była w nim wola życia.

 

Nagle we śnie (nie śnie) zmieniła się sceneria. Siedział w ciemnym pokoju na przeciwko ojca. Światło padało tylko na dwa stojące na przeciwko siebie fotele i postacie, które na nich siedziały. Ojciec i syn siedzieli w osobnych fotelach. Zdziwiło go to, bo był dorosły i ojciec nie miał prawa żyć. Jednak żył – jak to we śnie, choć nie do końca śnie. Postanowił skorzystać z okazji i mu wygarnąć. Zwyzywał ojca od drani, skurwysynów, tyranów, despotów. Krzyczał i wyrażał w złości to, co czuł jako dziecko, co czuła matka i siostra. Tłumaczył ojcu w jakich sytuacjach znajdowała się rodzina, gdy ten robił co chciał ze swoimi emocjami i agresją. Nagle błysnęło światło – był w fotelu ojca i w jego skórze. Był swoim ojcem widzącym na przeciwko siebie, czyli syna. Wiedział, że musi coś odpowiedzieć, odpowiedzieć na swoje zarzuty. Zaczął syna – czyli siebie – przepraszać, błagać o wybaczenie, tłumaczyć, że inaczej nie potrafił, że kochał i kocha, że gdyby mógł cofnąć czas, to wszystkie te sytuacje by się nie powtórzyły, że tak go nauczono w domu i nie umiał inaczej… Znów błysnęło światło i dokonała się zmiana. Kolejny raz zwyzywał ojca, wyrażał złość i gniew, które towarzyszyły mu od lat, przez które nie potrafił się ani bronić, ani walnąć pięścią w stół, gdy sytuacja tego wymagała – mimo że był dorosły, mimo że był prawnikiem, mimo że osiągał sukcesy. Nie szczędził wyrażenia żadnej emocji z tamtego czasu. Wiedział, że to niepowtarzalna okazja.

 

To jechanie po ojcu zresztą zaczynało go trochę męczyć, widział, wiedział i czuł, że skrucha ojca jest prawdziwa, sen stawał się męczący. Błysnęło kolejny raz światło i nastąpiła kolejna zamiana. Znów był ojcem. Znów przepraszał. Znów błagał o wybaczenie. Znów wyjaśniał. Aż wreszcie nastąpił kulminacyjny błysk… Wrócił na swój fotel, spojrzał na ojca i powiedział mu z oczami pełnymi łez, cały roztrzęsiony, że go kocha z całego serca, że mu wybacza i… że bardzo za nim tęskni. Kazał mu już i pozwolił mu odejść z swojego życia. Dał mu wolność, uwolnił go od siebie i siebie od niego. Pierwszy raz od lat, a może pierwszy raz w życiu – w tym śnie, który mógł nie być snem – poczuł miłość, prawdziwą miłość. Miłość do swojego oprawcy, miłość do swojego ojca.

 

Gdy się obudził był pewien, że konflikt jego rodziców był w nim żywy przez ponad 35 lat. Czuł to całym sobą. Wszystko czuł jak nigdy wcześniej. Miał w sobie bezbronność i bezradność matki, oraz siłę, agresję i brutalność ojca. Obie te energie pozostawały w nim w konflikcie przez cały czas. Wystarczył mały trigger, lekkie uczucie bezbronności lub poczucie braku kontroli nad sytuacją (uczucia matki), by wpadał w złość, gniew, agresję (uczucia ojca). Tą jednak od paru lat tłumił, uważając ją za coś karygodnego. Te same uczucia wywoływały nieudolne próby ratowania matki, którą wielokrotnie spotykał w przebraniach różnych napotkanych kobiet.

 

Obudził się ze snu, który chyba nie był snem. Zrozumiał matkę, jej uczucia, emocje i motywacje.Zrozumiał ojca, jego uczucia, emocje i motywacje. Wybaczył i matce i ojcu. Czuł miłość – czystą, prawdziwą miłość. Czuł troskę, taką o jakiej pisze Tokarczuk. Wiele razy słyszał i intelektualnie rozumiał, że pod złością, gniewem i smutkiem, jest miłość. Teraz to poczuł na własnej skórze, w całym ciele, w każdej komórce.

 

Jego życie już nigdy nie było takie jak wcześniej. Poczuł luz w ciele, odpuszczenie, wolność. Czuł jak tryska w nim jakieś źródło radości. Obudził się nie tylko ze snu, który nie był snem…

Wiedział, że oni są gdzieś tam na górze i patrzą. Powiedział im „Wesołuch Świąt” i pomyślał, że miłość jednak zawsze zwycięża.

Prawa autorskie:

© 2020, Adam Sornek, Fundacja „Ambicje.org”

Photo by Joel Nevius on Unsplash

o autorze

Adam Sornek

Nazywam się Adam Sornek, jestem certyfikowanym coachem i mentorem pracującym w modelu life&biznes oraz adwokatem nie wykonującym zawodu. Po 18 latach wykonywania pracy prawnika, odwiesiłem togę by zająć się psychologią człowieka we wszystkich jego aspektach. 

Pomagam prawnikom na rozdrożu, którzy przeżywają kryzys związany z wykonywaniem zawodu, czują się wypaleni zawodowo, nie radzą sobie z emocjami lub zmagają się z kryzysem wieku średniego.

Prowadzę superwizję zawodową dla prawników, którzy chcą nauczyć się radzić sobie z codziennymi trudnościami natury psychicznej w wykonywaniu zawodu prawniczego.

Jestem studentem szkolenia psychoterapeutycznego w nurcie psychologii zorientowanej na proces.  

Ile masz pootwieranych drzwi?

Ile masz pootwieranych drzwi?

- Znów jestem wkurwiona - zaczęła.  - Znów … - powtórzył. - Jeszcze mnie przedrzeźniasz, nie dolewaj oliwy do ognia. - Tylko powtarzam to co mówisz i to co słyszę, abyś mogła usłyszeć siebie. Przecież ja do ciebie nic nie mam - odpowiedział grzecznie, z uśmiechem i...

Wypalenie zawodowe w pracy prawnika

Wypalenie zawodowe w pracy prawnika

Masz dość?Tak to z reguły jest. Obserwuję to od lat. Zaczęło się ode mnie, później zacząłem to widzieć - jak na dłoni - u prawie wszystkich znajomych. Nieomal wszyscy mają dość tej roboty - sądy, sprawy, rozprawy, klienci, petenci, kłótnie, spory, wojny, przepychanki,...

Skontaktuj się ze mną

Zostaw wiadomość lub zadzwoń.

Telefon

tel. +48 794 15 69 61

Email

fundacja (at) ambicje.org
adam (at) sornek.pl

Adres

FUNDACJA AMBICJE.ORG
Kabacki Dukt 1 / 4, 02-798 Warszawa

KRS 0000877751 (Sąd Rejonowy dla Miasta Stołecznego Warszawy
w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy KRS), NIP 9512512759, REGON 387927381

Adam Sornek